piątek, 20 maja 2016

buntowanie

No a i wtedy zaczęło się moje buntowanie, wplątałam się w złe towarzystwo, już w wieku 12 lat Policja mnie spisywała za picie alkoholu.. Nie myślcie, że się tym chwale tylko opisuje Wam jak to było, a jestem wobec Was szczera...

I zaczęło się buntowanie, nie wracanie na daną godzinę do domu, picie alkoholu, wagary.. A wszystko to robiłam z moją przyrodnią siostrą.. Oczywiście wracając do domu jej ojciec a mój " ojczym " zwalał wszystko na mnie, twierdził , że to ja jego córkę sprowadzam na złą drogę..

Ale gdy pewnego dnia gdy popił z mamą, zrobiła się awantura nie pamiętam już o co. Zaczął moją mamę wyzywać i podniósł na nią rękę, usłyszałam krzyki i przybiegłam do nich do pokoju, zaczęłam go szarpać, wyzywać i pluć na niego, zaraz podeszła moja owa siostrzyczka i zaczęła mnie szarpać, Pamiętam to jak wpadłam w szał , wzięłam ją za włosy i waliłam jej głową o ścianę, gdyby matka mnie nie odepchnęła od niej - to nie wiem co by się stało. Ja tego nie kontrolowałam już, to tak jak bym to nie była ja...

Ale stało się, przyjechała Policja zabrali jego na komendę, ja zostałam z mamą...
Na następnym dzień rano jak wyszedł z Izby Wytrzeźwień kazał mi i matce się wynosić z jego domu. Spakowałyśmy się,lecz po mamie widziałam,że czuje do mnie nienawiść za to co się wydarzyło.. Że jest zła.. Ale jak wyszłyśmy po drodze jej mówiłam,że wszystko będzie dobrze, wszystko się ułoży, że znajdzie kogoś innego.. Wróciliśmy do tego mieszkania w którym wcześniej mieszkaliśmy, cieszyłam się,że mama jest ze mną.

Nie trwało to jednak długo już po kilku dniach spotkali się, mama mu wybaczyła, ale on postawił jej warunek.

Taki,że jeżeli chce dalej z nim być to ja nie mogę wrócić tam ... Kazał jej wybierać pomiedzy mną a nim...

Mama jeszcze kilka dni mieszkała ze mną ale w końcu postanowiła, że się do niego przeprowadzi a do mnie będzie przychodzić i mnie odwiedzać..






Było to już gdy poszłam do pierwszej klasy gimnazjum.. Tu właśnie po raz pierwszy zaczęła mnie zostawiać samą na noc.. Przychodziła tylko po południu, czasami tylko nocowała,żeby sąsiedzi nie zgłosili,że jestem bez opieki..
Wiecie co Wam powiem ? Szkoda, że oni tego nie zrobili, oj szkoda.. Umieściliby mnie w Domu Dziecka, może tam bym miała lepsze życie? Inaczej by mnie wychowali ?

Ale wtedy się cieszyłam, no bo wolna chata, matki nie ma, mogę sprowadzać znajomych i robić sobie co chce, wtedy się cieszyłam z takiego życia i wszyscy mi tego zazdrościli, tego że mam taką swobodę i wyluzowaną mamę ,że mogę robić co chce....


I wtedy się zaczęło.. Alkohol, narkotyki, wagary, sprawy w sądach.. Przez to że łamałam prawo.. Niszczyłam cudzą własność,okradałam ludzi, a tylko po to,żeby kolegą zaimponować no i też żeby mieć z czego żyć, bo mama wtedy już nie pracowała, a ja dostając 250 zł alimentów to z tej kwoty mama mi dawała 150-200 zł max i kazała mi wyżyć plus opłacić rachunki...
No ale z  czego ? Skoro sam czynsz wynosił ok,170 zł ? Jedyne co to co miesiąc wykupywalam prąd,ponieważ nam wcześniej zmienili licznik na przedpłatowy bo miałyśmy dług.. A prąd jest najważniejszy..Było mi bardzo ciężko - nie raz płakałam i wtedy już nie miałam ochoty żyć- chciałam popełnić samobójstwo i udało by mi się to gdyby nie mój kolega wszedł do mieszkania i ściągnął mnie siłą z barierki balkonu... Nie tylko z tego powodu chciałam to zrobić,ale także przez moją pierwszą miłość, pierwsze zakochanie.. Miał na imię Łukasz, był w moim wieku poznałam go przez naszego wspólnego kolegę i tak wyszło, że staliśmy się parą.. Po 9 miesiącach bycia razem oznajmił mi,że to już koniec, że już nie chce ze mną być.. I w dniu zerwania spotkał się z moją byłą najlepszą przyjaciółką i postanowił z nią być.. Nienawidziłam go.. Przecież tydzień przed tym poraz pierwszy poszliśmy ze sobą do łóżka.. Tak wiem, byłam bardzo młoda, byłam już wtedy w 2 klasie gimnazjum, ale nie myślałam wtedy o konsekwencjach, oby dwoje tego chcieliśmy zabezpieczyliśmy się , dużo o tym rozmawialiśmy i w końcu się zdecydowaliśmy.. Jednak teraz gdy tak czasami sobie o tym pomyślę wiem,że było to za szybko, bo zrobił swoje i mnie zostawił.. Ale kto miał mi to wytłumaczyć ? Mama ze mną na takie tematy nie rozmawiała, a ja jej o tym nie powiedziałam..

Dopiero po rozstaniu ok.4 miesiące spóźniał mi się okres, bałam się strasznie, miałam zachcianki, zaczęłam tyć, wszystko mnie bolało, miałam mdłości... Powiedziałam o tym mamie gdy przyszła pewnego popołudnia do domu.. Strasznie się wściekła , nie dziwię się jej, bo ja widząc jak się zachowywałam i co w tym wieku już zrobiłam też byłabym wściekła na swoją córkę...W tym samym dniu Poszła do jego rodziców do domu o wszystkim im mówiąc, a on ? On się wyparł ! Twierdził,że ze mną nie spał w ogóle, że pewnie się puściłam z kimś innym, Pomyślałam a to ci chuj zakłamany.. Jak tak mógł ?
Późnym wieczorem w tym samym dniu coś mnie nagle w brzuchu ukuło, poszłam do toalety i owy okres nastał w końcu..
Nawet nie wyobrażacie sobie jak się cieszyłam !! Oj strasznie !!!

O właśnie tak : :D




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz