sobota, 21 maja 2016

druga prawdziwa miłość

Cóż Dawid.. Dawid był typem facetów, których ja wtedy wielbiłam -wysoki blondyn z niebieskimi oczami,wytatuowany,wysportowany a tymbardziej wysoki w dresach jednym słowem huligan, zawsze chciałam mieć chłopaka z Wojska lub Więzienia.. No i on był tym drugim.. Pomyślałam wtedy super extra cool, obroni mnie gdyby coś mi się działo, no bo przecież prawie każdy się boi takich ludzi - a mnie oni inspirowali..


Zaczęłam z nim być w wieku 16 lat, i to dokładnie kilka miesięcy przed eksmisją z tamtego mieszkania.. 



Może zacznę od tego jak go poznałam:

A poznaliśmy się przed Sylwestrem, przez moje koleżanki, wtedy przyszedł na spotkanie " najebany" bo ledwo stał na nogach i wogóle zamiast do mnie podejść to on poszedł do kogoś innego a po chwili się cofnął do nas, no tak człowiek najebany nie wie co robi.. Ale wtedy poznałam mojego przyjaciela - Mareckiego.. On też był najebany hahah.. to myśmy z dziewczynami to samo zrobiły.. W takim stanie nie było o czym rozmawiać, pamiętam jak Marka kawałek odprowadziliśmy , bo już szedł do domu,a Dawid mnie odprowadził pod klatke... Przeprosił mnie, że jest w takim stanie, poprosił o numer telefonu i zapytał się czy jutro się spotkamy.. Odpowiedziałam no okej możemy,ale w myśli sobie myślałam no jak taki przystojny chłopak chce się ze mną spotkać ? Ale dałam mu ten numer... Nie uważam siebie za piękność, ale też nie jestem brzydkim kaczątkiem, staram się być naturalna i ubierać się w to co lubię.. Jestem sobą, lecz poznając jego byłam gotowa sama siebie oszukiwać, robić z siebie bóstwo tylko po to by się mną zainteresował... Eh... człowiek zauroczony człowiek głupi.. A ja na siłę pchałam mu się w ramiona, dlatego , że zawsze brakowało mi czułości, głupiego przytulenia, poczucia, że warto żyć, że jeszcze komuś na mnie zależy.. Teraz wiem,że to wykorzystał, całą sytuację z moimi rodzicami, problemami.. A gdy zostaliśmy parą to już wiedział,że mnie ma, bo ja bym go nie zostawiła.. Za bardzo zgłupiałam na jego punkcie.. 



Ale wyszło tak że no i zostaliśmy parą, wielu rzeczy nie mam mu za złe samo to,że wtedy mnie nie zostawił- tylko był przy mnie, ten obcy człowiek... 

Pokochałam go jeszcze bardziej,że mimo wszystko mnie nie zostawił a mógł to zrobić w każdej chwili.. Zamieszkaliśmy razem w tym mieszkaniu socjalnym,  z pomocą Marka trochę przywróciliśmy te mieszkanie to porządku.. Teraz mogliśmy już w nim zamieszkać..




On nie pracował, nawet go na początku nie zmuszałam by gdzieś szedł, żyliśmy z moich alimentów i pieniędzy z praktyk.. Nie raz brakowało nam pieniędzy, brakowało chleba.. Ale mimo to się kochaliśmy.. Jakoś dawaliśmy radę... Musieliśmy... Dla nas najważniejsze było to,że jesteśmy razem i nic więcej, wtedy tylko to się dla mnie liczyło...

Natomiast dopiero później całe moje życie znowu mi legło w gruzach z dnia na dzień i to wtedy kiedy byłam szczęśliwa... w końcu szczęśliwa...








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz